Plac Zwycięstwa 2, 90-365 Łódź
mialo byc o instagramie jest o wypaleniu czego naprawde potrzebuje dzis branza architektoniczna (2)

Miało być o Instagramie. Jest o wypaleniu. Czego naprawdę potrzebuje dziś branża architektoniczna

Kiedy kilka lat temu zaczynałam konsultacje dla architektów, miałam bardzo konkretny plan na to, o czym będziemy rozmawiać. Jakie posty dodawać na Instagramie. Jak zbudować ofertę, która sprzedaje. Jak wreszcie wycenić swoją pracę tak, żeby nie było wstyd wystawić faktury. Dziś, na tych samych spotkaniach, coraz częściej słyszę zupełnie inne słowa – i o dziwo, mają one mniej wspólnego z marketingiem, a więcej z tym, jak ktoś się czuje sam ze sobą.

Miałam plan. Rzeczywistość miała inny.

Zaczynałam od rzeczy praktycznych, bo takie było zapotrzebowanie. Strategia komunikacji, oferta, cennik, pozycjonowanie na rynku. Konkret, który da się zamknąć w checkliście. I przez długi czas rzeczywiście tak to wyglądało.

Tylko że w pewnym momencie te spotkania zaczęły schodzić na zupełnie inny poziom. Niska samoocena i brak pewności siebie. Przemęczenie i zarywane noce. Paraliż decyzyjny, kiedy ktoś ma na stole dziesięć dobrych opcji i nie potrafi wybrać żadnej. Kryzys. Wypalenie zawodowe, o którym się nie mówi głośno, bo w tej branży wciąż pokutuje przekonanie, że jeśli masz dużo zleceń, to znaczy, że wszystko jest w porządku.

Nie jest. I to pokazuje coś więcej niż moje własne doświadczenie zawodowe. To pokazuje, jak bardzo wyeksploatowana jest ta branża.

Dziesięć lat w zawodzie i wielki znak zapytania

Najbardziej zaskakuje mnie jedno – to nie są ludzie na starcie. To osoby z doświadczeniem powyżej dziesięciu, czasem piętnastu lat. Mają portfolio, mają zrealizowane projekty, mają klientów, którzy do nich wracają. A mimo to siadają naprzeciwko mnie i mówią, że nie nadążają.

Bo dziś muszą się mierzyć nie tylko z rynkiem, ale i z nowym pokoleniem, które gra zupełnie inne zasady. Młodzi, nadaktywni, obecni wszędzie. Tylko że różnica nie jest w talencie, tylko w kolejności działań. Starsze pokolenie wychowało się na zasadzie: najpierw zbieramy doświadczenie, a później to pokazujemy. Młodsze działa odwrotnie: robimy szum, a później pomyślimy, jak to obronić.

I to zderzenie dwóch porządków – ciężko wypracowanego warsztatu z jednej strony, głośnej obecności z drugiej – jest dla wielu architektów naprawdę trudne. Nie dlatego, że są gorsi. Tylko dlatego, że nikt nie powiedział im, że reguły gry się zmieniły w trakcie, kiedy oni byli zajęci robieniem dobrej roboty.

Nie muszę mówić tego sama

Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak moja subiektywna teoria, więc pozwolę, żeby powiedziała to jedna z architektek, która zostawiła opinię po naszej współpracy:

„Odezwałam się do niej po kilkunastu latach prowadzenia działalności – można powiedzieć z lekkim kryzysem na swojej drodze i pytaniami, na które sama nie potrafiłam sobie odpowiedzieć. Z wątpliwościami, co dalej, jak po tylu latach i wśród tak dużej konkurencji działać, by się nadal rozwijać, nie tracić zapału, ale i rozwinąć biznes. Przy moim ADHD Magda potrafiła okiełznać chaos, multum pomysłów i myśli i pomogła obrać kierunek.”

Kilkanaście lat na rynku, ugruntowana pozycja – a mimo to kryzys, wątpliwości i pytania bez odpowiedzi. To nie jest odosobniony przypadek. To wzorzec, który widzę na tyle często, że przestałam traktować go jako wyjątek.

To nie obciążenie. To wyróżnienie.

Dziś widzę wyraźnie, że moje wsparcie to jedno – strategia, komunikacja, biznes – a drugie to coś, na co nie byłam do końca przygotowana. Bo te spotkania bardzo często stają się momentem, w którym ktoś się przede mną otwiera. Opowiada o swoich problemach, o zwątpieniu, o rzeczach, których nie powie nikomu innemu w branży, bo branża akurat w tym temacie bywa raczej oceniająca niż wspierająca.

Nigdy nie ciągnę nikogo za język. Ale widzę, że moi rozmówcy naturalnie tego potrzebują i widzą we mnie osobę, której mogą zaufać. I to ma dla mnie ogromne znaczenie. Nie jako obciążenie – jako wyróżnienie.

Nie skończę od razu studiów w tym kierunku, ale coraz mocniej czuję, że to jest obszar, którym muszę się zająć bardziej świadomie. Jedna z architektek, z którą pracowałam, podpowiedziała mi ostatnio pewien kierunek. Myślę, że jesienią podejmę w tej sprawie konkretne kroki. Bo skoro branża sama pokazuje mi, czego potrzebuje, byłoby głupotą tego nie usłyszeć.

Nie jesteście w tym sami

Kiedy zaczynałam z konsultacjamiten projekt, nie planowałam, że będę rozmawiać o wypaleniu, kryzysie czy paraliżu decyzyjnym. Planowałam Instagram i publikacje w mediach. Ale branża zweryfikowała mój plan i pokazała mi coś ważniejszego – że hermetyczność i wzajemne ocenianie, o których pisałam już wcześniej, mają swoją cenę. Że ludzie z ogromnym doświadczeniem potrafią czuć się samotni w swoim zawodzie.

Więc jeśli czytasz to i coś w Tobie kiwa głową – jeśli znasz to zmęczenie, ten paraliż przed kolejną decyzją, to poczucie, że powinieneś już wszystko umieć, a jednak czegoś Ci brakuje – to mam dla Ciebie jedną rzecz do powiedzenia. Nie jesteś w tym sam. I nie musisz udawać, że jest inaczej.


Magda Skibka PLN design group agencja PR architekci marki wnetrzarskie 3

Magda Skibka-Matusiak – specjalistka ds. komunikacji i wizerunku marek z branży wnętrzarskiej i architektonicznej. Od 2015 roku zarządza agencją butikową PLN Design Group. Szkoli, doradza i projektuje komunikację.


Zobacz również: Architect Relationship Management (ARM). Wszyscy chcą dziś pracować z architektami… | Nagroda dla każdego, czyli dla nikogo. O konkursach architektonicznych, które podbijają ego i mylą rynek